Pierwsze minuty meczu zdecydowanie nie należały do nas. Graliśmy ospale, popełnialiśmy proste błędy i pozwalaliśmy rywalowi zbyt często gościć pod naszym polem karnym. Na szczęście w 33. minucie nasz kapitan, Paweł Zając, przełamał impas. Precyzyjnym strzałem z rzutu wolnego umieścił piłkę w siatce, dając nam prowadzenie 1:0.
Niestety radość nie trwała długo. W 41. minucie, po faulu w naszym polu karnym i „jedenastce” wykorzystanej przez Wisłokę Nowy Żmigród, rywale wyrównali wynik na 1:1. Z takim rezultatem schodziliśmy do szatni.
Po przerwie wyszliśmy na boisko bardziej zmobilizowani i to było widać w naszej grze. Piłka zaczęła krążyć szybciej, a po zmianach dokonanych przez trenera nasza gra nabrała jeszcze większej płynności. Niestety w 62. minucie błąd indywidualny w środku i szybka kontra rywali zakończyły się utratą gola i zrobiło się 1:2.
Na odpowiedź nie trzeba było jednak długo czekać. Wprowadzony w 60. minucie 15-letni Kuba Król huknął zza pola karnego, a piłka zatrzymała się na poprzeczce bramki Wisłoki – zabrakło naprawdę niewiele. Naciskaliśmy coraz mocniej, aż w końcu Dawid Cetnar popisał się idealnym dośrodkowaniem w pole karne. Tam czekał już Paweł Zając, który precyzyjnym strzałem głową doprowadził do wyrównania na 2:2.
Końcówka meczu to prawdziwa huśtawka emocji. Najpierw sam na sam z bramkarzem znalazł się Kuba Król, ale golkiper gospodarzy popisał się świetną interwencją. Chwilę później okazję na zwycięskiego gola miał Michał Nigborowicz, jednak i tym razem bramkarz Wisłoki wyszedł zwycięsko z pojedynku.
Ostatecznie mecz zakończył się wynikiem 2:2. Pozostał niedosyt, bo sytuacji do zdobycia kompletu punktów nie brakowało, ale szanujemy cenny punkt zdobyty na trudnym terenie.